Dawno się tak nie bałam, a wysokie stężenie przypału wisiało w powietrzu. Obeszłam pałac i znalazłam potencjalne wejście. Zbliżam się do frontu budynku i coś mi tu nie pasuje... Obiekt jest zamieszkały! Przednia część pałacu z firankami w oknach, przed drzwiami rower i krzesełka ogrodowe. Właśnie byłam o krok od wtargnięcia do cudzego mieszkania.
Wróciłam tu rok później. Misja: jak daleko można się posunąć i uniknąć wykrycia. Tylko jeden czy dwa pokoje były użytkowane, reszta pomieszczeń zabita na głucho. Zwiedziłam piwnice. Wejście na piętro byłoby przesadą. Lokator nie odkrył mojej obecności.
Data zwiedzania: wrzesień 2019 i listopad 2020
Zdjęcia archiwalne:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz